Patrząc na adaptacje prozy Stephena Kinga, chciałoby się rzec, że autor ma szczególne szczęście do filmowych przekładów dzieł, które nie są horrorami. Skazani na Shawshank, Zielona mila, Stań przy mnie - a teraz do tego grona dołącza Życie Chucka.
To historia piękna i wzruszająca, prowadzona narracyjnie w sposób nieoczywisty, co pozwala skutecznie zacierać tropy i nadaje jej większą wartość niż zwykłej opowieści o prozie życia i odchodzeniu. Narracja, zwłaszcza w pierwszym i drugim akcie, współgra z wszechobecnym narratorem, a cytowane w filmie słowa „Pieśni o sobie” Whitmana idealnie dopełniają przekaz:
„Raduję się sobą i wyśpiewuję siebie. I musisz rozważyć, tak jak ja rozważam, Że dzielimy się sobą atom po atomie.”
Film zachęca widza do poznawczej aktywności, poszukiwania sensów i zależności oraz tworzenia własnych interpretacji. To znakomity punkt wyjścia np. do zajęć z języka polskiego na temat poezji ( bo wspomniany wyżej tekst jest jednym z najważniejszych jego elementów), filozofii czy edukacji zdrowotnej.
Życie Chucka pięknie uchwyca istotę człowieczeństwa. Skłania do refleksji nad naszym miejscem we wszechświecie, nad tym, że nosimy w sobie miliony istnień, a dla kogoś możemy być tą jedną, najważniejszą osobą. To mądry traktat o życiu, o tym, jak bardzo jesteśmy spleceni z innymi, i jak nasza obecność może rezonować w świecie.
To także przyczynek do rozmowy o istnieniu, kosmosie, świecie, który nas otacza, oraz o jego dynamice. Porusza też temat nowych mediów i próby powrotu do korzeni - do życia bez elektroniki. To również nieoczywisty głos w kwestiach odchodzenia, życia na własnych warunkach, upływu czasu i pamięci, która sprawia, że gdy nadejdzie kres, nie znikniemy na zawsze.
Film zrealizowany przez specjalistę od horrorów - Mike’a Flanagana, który może poruszyć młodych odbiorców i mieć znaczący wpływ na ich sposób postrzegania świata. To filozoficzne, wieloznaczne dzieło zachęca przede wszystkim do bycia tu i teraz, radości z codzienności i doceniania ludzi, których nieustannie spotykamy na swojej drodze. Przekonuje, że nie należy przejmować się wizją końca, pogrążać się w pesymizmie czy zadręczać drobiazgami. Jesteśmy jedynie małą drobinką w wielkim wszechświecie, która powinna cieszyć się ze swojego istnienia.
Flanaganowi udaje się rzecz niesłychana – powyższymi przemyśleniami dzieli się nie popadając w sentymentalizm czy pop filozofię. Nadaje jej ludzką (początkowo bardzo zagadkową) twarz tytułowego Chucka, który łączy przynależne każdemu człowiekowi wewnętrzne bogactwo (powtarzające się hasło: „I am multitudes”- „jestem wielością”) z pozorną przeciętnością (zawód księgowego).
Życie Chucka to znakomicie zrealizowany, poruszający film, który uwrażliwia i intryguje. Młodych widzów do seansu mogą zachęcić znane nazwiska z obsady oraz postać Stephena Kinga - autora literackiego pierwowzoru. Na docenienie zasługuje niezwykła forma tej produkcji, która świetnie rezonuje z zawartym w nim przesłaniem; ma niemalże strukturę pnącza, w którym wszystko zazębia się i krzyżuje. Gatunkowo całość idzie raczej w kierunku wielowątkowego moralitetu, pełnego wspomnień, dociekań filozoficznych i odniesień naukowych oraz literackich.
Film może być odebrany przez niektórych dorosłych jako zbyt naiwna, lekko przegadana i uproszczona przypowieść filozoficzna o przemijaniu i “pasji życia”, jednak dla młodego odbiorcy może stać się doskonałym punktem wyjścia do rozmowy o szeroko rozumianym sensie istnienia i problemach współczesnego świata.
Świetne aktorstwo, wielość poruszanych wątków, sceny taneczne, atrakcyjna wizualnie forma całego dzieła oraz narracja z offu pozwolą młodemu widzowi wejść w świat filmu; a wspólny seans pozwoli nauczycielom czy rodzicom na rozpoczęcie często niełatwych w każdym wieku dyskusji o wartościach, przekonaniach oraz problemach jednostki skonfrontowanej z czasem i kosmosem.
Można sobie życzyć więcej tak mądrego i realizacyjnie spełnionego kina w mainstreamie.
Film oceniało 3. ekspertów ZEF. Eksperci rekomendujący film: Kaja Łuczyńska, Michał Surówka, Izabela Wyppich
treści sporne:
przeżywanie żałoby / nieuleczalna choroba / niepokojące, niewytłumaczalne zdarzenia / cierpienie, śmierć (wspomniane w rozmowach samobójstwo sąsiada, epidemia samobójstw) / atmosfera zagrożenia (związana z tajemniczym pokojem na poddaszu) / skomplikowana struktura filmu (odwrócona narracja)
treści wrażliwe (opisała: Marta Szydłowska):
w sferze formy: brak
w sferze fabuły: możliwe pojawienie się reakcji emocjonalnych u widzów, którzy zmagają się z nieuleczalną chorobą, sami doświadczyli straty lub choroby w rodzinie / możliwe pojawienie się współczucia, wdzięczności za własne doświadczenia oraz empatii wobec innych ludzi, którzy przeżywają trudności
U progu końca świata Marty i Felicia próbują odbudować swoją relację i odkryć, kim jest tajemniczy Chuck Krantz, którego uśmiechniętą twarz widzą na wszechobecnych billboardach. Czy jego los splata się jakoś z ich losem i jaki ma związek ze zbliżającą się katastrofą?
Historię Chucka poznajemy od końca, gdy stając w obliczu nieuchronnego, wyszukuje w pamięci chwile i zdarzenia, które nadawały jego życiu prawdziwy sens. To sprawy znane każdemu z nas, najprostsze, ktoś powiedziałby, że wręcz banalne, a jednak najwspanialsze. Miłość najbliższych, młodzieńcze marzenia, momenty szalonej zabawy, przyjaźnie, pasje i małe zwycięstwa odnoszone w codziennych zmaganiach z losem. Każdy z nas ma swój własny mały wszechświat, który trwa tyle, co nasze życie, ale jego odbicia istnieją dalej we wszechświatach innych.