Ministranci Pawła Domalewskiego to ciekawy przykład realistycznego filmu, który nie boi się pokazywać polskiej, współczesnej rzeczywistości i odwoływać się do realnie ważnych społecznie problemów oraz bolesnych dylematów młodych chłopców, którzy żyjąc w typowym, małym miasteczku na wschodzie Polski borykają się z przemocą systemową - wykluczeniem ze względu na status finansowy, rodzinny; przemocą instytucjonalną – w strukturach polskiego kościoła katolickiego oraz szkoły publicznej; oraz przemocą fizyczną - w rodzinach. Dodatkowo docierają do nich też echa konfliktu zbrojnego tuż za granicą. To poczucie bezradności w obliczu krzywd, których doświadczają zarówno oni sami jak i inni członkowie lokalnej społeczności, doprowadza do tego, że podejmują etycznie wątpliwe decyzje, kierując się przy tym specyficznie rozumianą moralnością - próbują naprawiać zło złem.
To wyjątkowa produkcja, zachęcająca do refleksji nad wieloma tematami, które niekoniecznie znajdują się w kręgu codziennych rozmyślań młodych widzów. Filmowa grupa nastoletnich bohaterów, kierując się dobrymi intencjami i odczuwając niesprawiedliwość, podejmuje szereg etycznie wątpliwych działań. Każde z nich może stać się punktem wyjścia do pogłębionej dyskusji o moralności. Czy cel uświęca środki? Czy wolno brać sprawiedliwość we własne ręce? Czy piekło rzeczywiście jest wybrukowane dobrymi chęciami?
Ilość wątków związanych ze współczesnymi problemami społecznymi czyni Ministrantów ciekawą propozycją filmową w kontekście realizacji podstawy programowej z przedmiotów takich jak wiedza o społeczeństwie i edukacja obywatelska. Moralność, sprawiedliwość społeczna, religia jako rzeczywistość społeczna, zaangażowanie społeczne, prawa jednostki vs. dobro wspólne, konflikt pokoleń, nierówność, dobro i zło w działaniu- to tylko niektóre z nich.
Jest to niewątpliwie film o dużym potencjale edukacyjnym – może skłonić młodych odbiorców do krytycznego myślenia i refleksji nad własnymi decyzjami oraz postępowaniem. To jego ogromna wartość.
Na uwagę zasługuje także kreacja filmowego bohatera zbiorowego. Tytułowi ministranci – czterej chłopcy we wczesnym wieku nastoletnim – to postacie z krwi i kości: różnorodne, zmagające się z własnymi problemami, ale przede wszystkim niezwykle ludzkie. To bohaterowie, których łatwo polubić i z którymi nietrudno się utożsamić. Szczególnie intersująca jest postać lidera tej grupy, pewnego siebie, sparentyfikowanego Filipa, który mimo młodego wieku najbardziej odczuwa i rozumie niesprawiedliwość oraz bezwzględność świata dorosłych, i który podejmuje z nim walkę, płacąc za nią wykluczeniem ze wspólnoty.
Pewne wątpliwości może budzić wulgarny język, jakim posługują się chłopcy, jednak wydaje się, że twórcy nie dążyli do epatowania widza przekleństwami. Ich celem było raczej stworzenie wiarygodnego, realistycznego obrazu nastolatków z małego miasta, którzy w prywatnych rozmowach nie stronią od dosadnych sformułowań.
Ministranci w interesujący sposób podejmują temat religii – zarówno w wymiarze osobistej wiary, jak i religii zinstytucjonalizowanej. Filmowi bohaterowie czują głębokie przywiązanie do nauk Jezusa i wspólnoty Kościoła, jednak ten drugi nie odwzajemnia ich zaufania. Nie staje się dla nich autorytetem ani drogowskazem, zbyt często koncentrując się na sprawach doczesnych i materialnych. To obraz „świętego kościoła grzesznych ludzi”, który zdaje się zapominać o swoim prawdziwym, duszpasterskim powołaniu.
Ten film to wyjątkowy obraz życia młodzieży; mocno pokazuje uderzającą moc rzeczywistości, z jaką mierzą się tytułowi ministranci. Jako dzieci chcą być dobrzy i dobro czynić. Mają w sobie moralność, jakiej brakuje dorosłym, którzy są już skrzywdzeni i zmęczeni życiem, z jakim przychodzi im się mierzyć. To wyrazisty obraz tego, jak bardzo przez lata zmienia się człowiek – od niewinnego dobrego dziecka – po interesownego, egoistycznego i zagubionego dorosłego.
Film jest przekonującą opowieścią o ludzkich słabościach. Oglądając ma się wrażenie, że jest się obok chłopców, kibicuje się im i przeżywa razem z nimi wszystkie sukcesy i niepowodzenia. Produkcja jest szczera, bez przesłodzeń i zakłamań. Padają mocne słowa, pokazana jest brutalność szkolnych korytarzy, ale mimo to nie pozostawia bez nadziei, że są wśród nas dobrzy ludzie. Bohaterowie to współczesne wcielenia Robin Hooda, a z całości wynika, że każdy potrzebuje czuć się kochany. I o tym warto rozmawiać, dlatego wspólny seans z młodzieżą to bardzo dobry pomysł.
Dzięki poruszanej tematyce Ministranci mają duży potencjał edukacyjny, a ze względu na realizm w pokazywaniu stosunków społecznych, języka, aktywności kulturowej współczesnej młodzieży, scenografii ta produkcja może być atrakcyjna dla młodego widza. Brawa należą się również za ciekawą, pasującą do całości, tworzącą klimat ścieżkę muzyczną.
Należy jednak przy tym zauważyć, że film “naszpikowany” jest wulgaryzmami oraz scenami przemocy, dlatego ważne jest, aby projekcja była wsparta omówieniem i rozmową.
Film oceniało 3. ekspertów ZEF. Eksperci rekomendujący film: Kaja Łuczyńska, Izabela Wyppich, Paula Zalewska
treści sporne:
przemoc fizyczna (w tym domowa i rówieśnicza) oraz symboliczna / liczne przekleństwa / depresja / różne zachowania budzące etyczne wątpliwości (kradzież, szantaż, podsłuch w konfesjonale, podglądanie) /nadużywanie alkoholu
UWAGA! Decydując się na wykorzystanie tego filmu na zajęciach szkolnych należy dobrze dobrać grupę docelową, kierując się nie tylko granicą wiekową, ale i dojrzałością odbiorcy. Przed wizytą w kinie opiekun powinien zapoznać się z tematyką i wątkami obecnymi w filmie. Projekcji powinna towarzyszyć rozmowaGrupa nastoletnich ministrantów, sfrustrowana obojętną postawą dorosłych i instytucji Kościoła wobec niesprawiedliwości społecznej, postanawia wdrożyć własny, nietypowy plan odnowy moralnej. Uzbrojeni w młodzieńczy bunt i własną interpretację Pisma Świętego zakładają podsłuch… w konfesjonale, aby lepiej poznać swoich sąsiadów. Zamaskowani niczym Zorro i z ambicjami na miarę Robin Hooda, stają się sędziami w swoim osiedlowym świecie, pomagając potrzebującym i wymierzając kary za grzechy. Jednak ich misja zamienia się w niebezpieczną grę, a chłopcy, stosując własny, idealistyczny kodeks honorowy, zaczynają balansować na cienkiej granicy między dobrem a złem. Prawdziwe życie blokowiska miesza się z misją wprost z komiksów o superbohaterach, ale zamiast peleryn, bohaterowie noszą komże.